Przejdź do treści

Nie czuję się bezpiecznie. Co dzieje się z lękiem, poczuciem bezpieczeństwa, zaufaniem i motywacją?

Osoba przy oknie, obok puste krzesło w biurze

Kiedy tracę poczucie bezpieczeństwa. O lęku, zaufaniu i szukaniu gruntu pod nogami

Zwolnienia grupowe, odsunięcie od obowiązków, tygodnie oczekiwania na decyzję. Piszę jako psycholog, pracownik i człowiek o tym, czym jest poczucie bezpieczeństwa i co dzieje się z nami, gdy zaczyna go brakować. Piszę też o lęku, zaufaniu, motywacji i o tym, jak krok po kroku szukać gruntu pod nogami.

To samo miejsce pracy. Ci sami ludzie. A jednak po ogłoszeniu zmian wchodzę tam z innym pytaniem: „Co wydarzy się dalej i czy mogę ufać temu, co słyszę?”.

Piszę ten tekst jako psycholog, ale też jako pracownik. Ostatni proces zwolnień grupowych w moim miejscu pracy mocno zachwiał moim poczuciem bezpieczeństwa. Towarzyszą mi żal, smutek i zawód. Szczególnie trudny jest dla mnie brak spójności między komunikatami płynącymi od pracodawcy a jego kolejnymi działaniami. Opisuję własne doświadczenie – nie zakładam, że każda osoba w zespole przeżywa tę sytuację podobnie.

Patrzę na tę sytuację również z perspektywy osoby prowadzącej własną działalność i mającej doświadczenie w kierowaniu zespołem. Wiem, że decyzje dotyczące zatrudnienia bywają trudne. Pytam więc nie o to, czy zmiany są potrzebne, ale o to, jak się je przeprowadza.

Przede wszystkim jednak piszę jako człowiek. Patrzyłem na puste biurka i rozmawiałem z ludźmi zawieszonymi w oczekiwaniu. Sam szukałem odpowiedzi na pytanie, jak dalej ufać miejscu, w którym spędzam tak dużą część życia. Wiedza psychologiczna nie sprawia, że przestaję odczuwać niepokój. Pomaga mi zapytać, z czego on wynika i czego potrzebuję od siebie, innych oraz organizacji.

A Ty? Z jakim pytaniem wchodzisz dziś do swojej pracy?

Czym jest bezpieczeństwo, a czym poczucie bezpieczeństwa?

Zanim przejdę do tego, co dzieje się w czasie zwolnień, chcę zatrzymać się przy samym słowie, które pojawia się w tytule. Bo trudno odzyskać coś, czego nie potrafimy nazwać. Na co dzień używamy tych słów zamiennie. Psychologia widzi między nimi ważną różnicę.

Bezpieczeństwo: to, co dzieje się wokół mnie

Bezpieczeństwo to stan, w którym nic realnie nie zagraża mojemu życiu, zdrowiu, środkom do życia ani ważnym dla mnie relacjom. Dotyczy warunków zewnętrznych. Można je w jakimś stopniu sprawdzić: czy mam umowę, z czego się utrzymam, czy wiem, jakie zasady obowiązują, czy ktoś mi grozi.

Poczucie bezpieczeństwa: to, co dzieje się we mnie

Poczucie bezpieczeństwa to subiektywne doświadczenie. To wewnętrzne przekonanie, że jestem w miarę chroniony, że mogę przewidzieć, co się wydarzy, i że poradzę sobie z tym, co przyniesie przyszłość. Nie potrzebuję wtedy pełnej pewności. Wystarczy mi wystarczająco dużo oparcia.

Obie rzeczy nie zawsze idą w parze. Mogę formalnie nadal mieć pracę, a jednak nie czuć się bezpiecznie, bo straciłem zaufanie do tego, co słyszę. Mogę też być w trudnej sytuacji, a mimo to zachować wewnętrzne oparcie, bo mam bliskich, wiem, co robić, i ufam swoim zasobom.

Bezpieczeństwo Poczucie bezpieczeństwa
Stan zewnętrzny Doświadczenie wewnętrzne
Brak realnego zagrożenia Przekonanie, że jestem chroniony i dam sobie radę
Można je w jakimś stopniu sprawdzić Zależy od moich doświadczeń, relacji i interpretacji
Zależy w dużej mierze od innych i od warunków Zależy od warunków, ale też od tego, co mam w sobie

Z czego zbudowane jest poczucie bezpieczeństwa?

Poczucie bezpieczeństwa rzadko zauważamy, dopóki je mamy. Składa się z kilku elementów, które działają razem:

    Przewidywalność. Wiem, czego mogę się spodziewać, jutro i za miesiąc.

    Wpływ. Mam choć trochę kontroli nad tym, co mnie dotyczy. Mogę zapytać, zdecydować, zareagować.

    Oparcie w relacjach. Mam do kogo się zwrócić. Ktoś mnie wysłucha i odpowie.

    Spójność. Słowa innych zgadzają się z ich działaniami. Zasady nie zmieniają się z dnia na dzień.

    Poczucie własnej wartości. Wiem, że jestem kimś wartościowym niezależnie od tego, co się wokół mnie dzieje.

Gdy patrzę na tę listę, rozumiem, dlaczego proces zwolnień jest tak obciążający. Praca daje nam przecież środki do życia, rytm dnia i relacje. Widmo utraty zatrudnienia potrafi naruszyć wszystkie te pięć elementów naraz.

Skąd to się w nas bierze?

Psychologia od dawna traktuje poczucie bezpieczeństwa jako jedną z podstawowych potrzeb człowieka.

Abraham Maslow umieścił potrzebę bezpieczeństwa tuż po potrzebach fizjologicznych, takich jak jedzenie i sen. Zwrócił uwagę, że gdy jest ona zagrożona, trudniej zajmować się czymkolwiek innym: rozwojem, kreatywnością, sensem.

Piramida potrzeb Abrahama Maslowa
Hierarchia potrzeb. Zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa to fundament do budowania zaangażowania i rozwoju.

John Bowlby i Mary Ainsworth, twórcy teorii przywiązania, pokazali, że dziecko, które ma „bezpieczną bazę”, czyli dorosłego, do którego może wrócić, odważniej poznaje świat. Ten mechanizm nie znika w dorosłości. My również potrzebujemy miejsc i ludzi, do których możemy wrócić.

Erik Erikson pisał o „podstawowym zaufaniu”, które kształtuje się w pierwszych latach życia. To przekonanie, że świat jest w miarę przewidywalny, a inni ludzie raczej są dla nas oparciem niż zagrożeniem. Trudne doświadczenia w dorosłości mogą tym zaufaniem zachwiać.

Bezpieczeństwo i zaufanie są więc ze sobą splecione. Czuję się bezpiecznie tam, gdzie mogę ufać. Ufam tam, gdzie doświadczam przewidywalności i spójności.

Co daje nam poczucie bezpieczeństwa?

Kiedy czujemy się bezpiecznie, nasz umysł i ciało nie muszą bez przerwy czuwać. Uwolniona energia może trafić gdzie indziej. Poczucie bezpieczeństwa daje nam:

    spokój i regenerację, czyli sen, odpoczynek i możliwość „wyłączenia się” po pracy;

    jasność myślenia, a więc łatwiejsze skupienie, planowanie i podejmowanie decyzji;

    ciekawość i odwagę: możemy próbować nowych rzeczy, uczyć się i podejmować rozsądne ryzyko;

    otwartość w relacjach: łatwiej ufać, współpracować, prosić o pomoc i ją oferować;

    motywację i zaangażowanie, bo wkładamy energię tam, gdzie wierzymy, że ma to sens;

    elastyczność, czyli zdolność radzenia sobie ze zmianą bez poczucia, że grunt usuwa się spod nóg.

W pracy szczególną rolę odgrywa to, co Amy Edmondson, badaczka z Uniwersytetu Harvarda, nazwała bezpieczeństwem psychologicznym. To przekonanie, że w zespole mogę zadać pytanie, przyznać się do błędu, zgłosić wątpliwość albo pomysł i nie spotkają mnie za to upokorzenie ani kara. Jej badania pokazują, że zespoły z wysokim bezpieczeństwem psychologicznym lepiej się uczą i szybciej wychwytują problemy.

Gdy tego bezpieczeństwa brakuje, ludzie milkną. Nie dlatego, że nie mają nic do powiedzenia. Dlatego, że mówienie wydaje się zbyt ryzykowne.

Zastanów się przez chwilę: kiedy ostatnio czułeś się w pracy naprawdę spokojnie? Co wtedy było inaczej?

Co dzieje się w nas, gdy zaczyna brakować poczucia bezpieczeństwa?

Kiedy pojawia się zagrożenie, realne albo przewidywane, nasz organizm uruchamia system, który przez tysiące lat pomagał ludziom przetrwać. To nie jest błąd ani słabość. To mechanizm ochronny. Problem w tym, że ten system nie odróżnia drapieżnika od maila z zapowiedzią zmian w strukturze firmy.

Schemat domykającego się kręgu reakcji na stres
Błędne koło niepewności: myśli, emocje, ciało i zachowanie wzajemnie na siebie wpływają i napędzają się.

W ciele: włącza się alarm

Mózg rozpoznaje zagrożenie i uruchamia reakcję stresową. Wydzielają się hormony stresu, takie jak adrenalina i kortyzol. Serce bije szybciej, mięśnie się napinają, oddech staje się płytszy. Organizm przygotowuje się do działania.

Krótkotrwale to pomaga. Gdy jednak alarm nie wyłącza się przez dni lub tygodnie, ciało zaczyna płacić koszty: wybudzanie się nad ranem, napięcie w karku i barkach, ucisk w klatce piersiowej, problemy z trawieniem, zmęczenie, którego nie usuwa sen.

W myślach: świat się zawęża

Umysł w trybie zagrożenia działa inaczej:

    Uwaga zawęża się do niebezpieczeństwa. Wychwytuję każdy sygnał, który może oznaczać coś złego: ton głosu, zamknięte drzwi, brak odpowiedzi na wiadomość.

    Wieloznaczność czytam jako zagrożenie. Neutralne zdanie przełożonego brzmi jak zapowiedź.

    Myśli zaczynają krążyć. Wracam do tej samej rozmowy, analizuję, przewiduję.

    Trudniej się skupić i zapamiętywać. Część zasobów umysłu jest zajęta czuwaniem.

W terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) opisujemy zjawisko nietolerancji niepewności, które szczegółowo badał między innymi Michel Dugas. Dla wielu osób sama niewiedza jest trudniejsza do zniesienia niż zła, ale konkretna wiadomość. Umysł woli wtedy założyć najgorsze, niż pozostać w zawieszeniu. Stąd tak częste myśli: „Na pewno będę następny”.

W emocjach: niepokój i wiele innych odcieni

Najczęściej pojawia się lęk, ale rzadko przychodzi sam. Obok niego bywają drażliwość, złość, smutek, wstyd, bezradność albo odrętwienie, jakby emocje na chwilę się wyłączyły. Każda z tych reakcji jest zrozumiała. Warto odróżniać potwierdzone informacje od przewidywań, ale nie każda trudna emocja świadczy o błędnej ocenie sytuacji. Celem nie jest „wyłączenie” emocji, lecz niedokładanie do nich dodatkowego cierpienia.

W zachowaniu: walka, ucieczka lub zamrożenie

Reakcja na zagrożenie ma kilka klasycznych form. W pracy wyglądają one współcześnie, ale ich źródło jest to samo:

    walka: konfrontacja, ostre maile, gotowość do sporu;

    ucieczka: unikanie rozmów, wycofanie się, szukanie wyjścia za wszelką cenę;

    zamrożenie: paraliż, trudność w podjęciu jakiegokolwiek działania, „zawieszenie się” przed ekranem.

Do tego dochodzą zachowania, które mają przywrócić choć trochę kontroli, na przykład ciągłe sprawdzanie skrzynki, pytanie innych o nowe wiadomości, nadmierne staranie się albo przeciwnie, rezygnacja z wysiłku.

W relacjach i motywacji: energia idzie na obronę

Gdy czuję się zagrożony, ostrożniej ufam. Uważniej dobieram słowa. Rzadziej dzielę się pomysłami. Motywacja spada nie dlatego, że przestało nam zależeć. Spada, ponieważ energia, którą wcześniej wkładaliśmy w zaangażowanie, teraz idzie na ochronę nas samych.

To ważne rozróżnienie. Spadek motywacji w czasie niepewności nie jest lenistwem ani brakiem lojalności. Jest naturalną konsekwencją utraty poczucia bezpieczeństwa. Niepewność zatrudnienia to realne obciążenie, które Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wprost wymienia wśród czynników ryzyka dla zdrowia psychicznego w pracy.

Który z tych obszarów najbardziej rozpoznajesz u siebie: ciało, myśli, emocje, zachowanie czy relacje?

Jestem na liście. Co dzieje się w czasie oczekiwania?

Jest taki moment, który trudno opisać komuś, kto go nie przeżył. Rozmowa trwa kilka minut. Słyszę, że od dziś mam nie wykonywać swoich obowiązków i że jestem wśród osób branych pod uwagę przy zwolnieniach. Wychodzę z pokoju, a świat wygląda tak samo jak godzinę wcześniej. Tylko ja jestem już w innym miejscu.

W procesie, który obserwowałem, ten etap trwał niekiedy dwa, a nawet trzy tygodnie. Zwykły rytm pracy już się urwał, a formalna informacja o dalszej sytuacji jeszcze nie dotarła. Nie wiem, jak przeżywała go każda z osób, których dotyczył. Wiem jednak, co często dzieje się w człowieku zawieszonym między tym, co już wie, a tym, czego jeszcze nie usłyszał. To niepewność w najczystszej postaci, czyli dokładnie to, z czym nasz umysł radzi sobie najtrudniej. Może rozpoznasz w tym siebie albo kogoś bliskiego.

Dłoń przy notatniku i odłożonym telefonie podczas oczekiwania na wiadomość
Czas oczekiwania może być trudny właśnie dlatego, że część informacji już znamy, a na pozostałe wciąż czekamy.

Gdy myśli nie dają odpocząć

W pierwszych dniach umysł próbuje nadać sens temu, co się stało. Pracuje intensywnie, często także w nocy:

„Dlaczego ja? Co zrobiłem nie tak?”
„Czy ktoś zdecydował o mnie wcześniej, a ja niczego nie zauważyłem?”
„Z czego zapłacę rachunki?”
„Jak powiem o tym w domu? A może na razie nic nie mówić?”
„Jak spojrzę ludziom w oczy?”
„Mam w tym wieku zaczynać od nowa?”
„Skoro jestem na liście, to znaczy, że nie byłem ważny.”
„A może jednak zostanę? Czy mam prawo mieć nadzieję?”

Ostatnia myśl bywa szczególnie męcząca. Słowa „brany pod uwagę” zostawiają szczelinę. Wahadło przesuwa się między nadzieją a pewnością najgorszego. Trudno się przygotować, bo nie wiadomo, na co. Trudno też odpuścić, bo nic nie jest jeszcze przesądzone.

Gdy emocje przychodzą falami

Czas oczekiwania rzadko przynosi jedną emocję. Częściej przychodzą one falami, czasem w ciągu jednego dnia:

    lęk o przyszłość, finanse i rodzinę;

    wstyd, choć decyzja organizacyjna zwykle nie jest oceną wartości człowieka;

    poczucie odrzucenia, zwłaszcza gdy rozmowa była krótka i chłodna;

    złość na sposób, w jaki to się odbywa;

    żal i smutek po ludziach, zadaniach i części siebie związanej z tą pracą;

    bezradność, bo o moim losie decyduje ktoś inny, w nieznanym mi trybie;

    odrętwienie, jakby wszystko działo się obok;

    czasem także ulga, jeśli praca od dawna była obciążająca. Ona również jest w porządku.

Fakt czy interpretacja?

W terapii poznawczo-behawioralnej nie chodzi o udawanie, że sytuacja jest dobra. Chodzi o oddzielenie tego, co się wydarzyło, od tego, co mówię sobie o sobie z tego powodu:

Co wiem na pewno (Fakt) Myśl, która może się pojawić (Interpretacja) Pytanie, które może pomóc
Zostałem odsunięty od obowiązków. „Jestem bezwartościowy”. Czy decyzja organizacyjna mówi o mojej wartości jako człowieka?
Jestem na liście osób branych pod uwagę. „Na pewno mnie zwolnią”. Co wiem na pewno, a czego jeszcze nikt mi nie powiedział?
Nie znam warunków odejścia. „Zostanę z niczym”. Jakie informacje mogę zdobyć i od kogo?
Nie wiem, jak rozmawiać z bliskimi. „Zawiodę ich”. Co powiedziałbym przyjacielowi, który przeżywa to samo?
Mam dużo wolnego czasu. „Do niczego się już nie nadaję”. Co mogę dziś zrobić dla siebie, choćby w małej skali?

Myśl ze środkowej kolumny nie musi zniknąć. Wystarczy, że przestanie być jedynym głosem.

Na jakich warunkach i zasadach? Pytania, które warto zadać

Jednym z najbardziej obciążających elementów oczekiwania jest niewiedza o zasadach. Wiem, że jestem na liście, ale nie wiem, według jakich kryteriów powstała, kiedy zapadnie decyzja i co będzie potem. Umysł wypełnia tę lukę najczarniejszym scenariuszem.

Pomocne bywa zamienienie lęku na pytania. To sposób na odzyskanie choć części przewidywalności i wpływu, czyli dwóch filarów poczucia bezpieczeństwa. Masz prawo zadać te pytania, najlepiej na piśmie (np. drogą mailową). Możesz je skierować do działu kadr, przełożonego, przedstawiciela pracowników albo związku zawodowego:

    Jaki jest mój obecny status? Czy w czasie odsunięcia od obowiązków zachowuję prawo do wynagrodzenia?

    Kiedy otrzymam ostateczną informację?

    Jakie kryteria zastosowano przy doborze osób do zwolnienia? Czy mogę je poznać?

    W jakim trybie zostanie rozwiązana umowa? Wypowiedzenie czy porozumienie stron? Jaki okres wypowiedzenia mnie obowiązuje?

    Czy przysługuje mi odprawa? W jakiej wysokości i kiedy zostanie wypłacona?

    Co z niewykorzystanym urlopem?

    Czy pracodawca oferuje wsparcie? Na przykład pomoc psychologiczną, doradztwo zawodowe lub outplacement.

    Do kogo mogę kierować pytania i jak szybko mogę spodziewać się odpowiedzi?

Zwolnienia grupowe podlegają w Polsce szczególnym przepisom, między innymi dotyczącym konsultacji z przedstawicielami pracowników i odpraw. Nie jestem prawnikiem i nie oceniam konkretnych spraw. W razie wątpliwości możesz skorzystać z bezpłatnej porady Państwowej Inspekcji Pracy, związku zawodowego albo prawnika zajmującego się prawem pracy.

Z perspektywy psychologicznej ważne jest jedno: zapisane pytanie przestaje krążyć w głowie. Nawet jeśli odpowiedź nie przyjdzie od razu, zrobiłem krok, który zależał ode mnie.

Dlaczego zaufanie tracą również ci, którzy zostają?

Zwolnienie dotyka przede wszystkim człowieka, który traci pracę. Pozostali widzą jednak puste miejsca, martwią się o współpracowników i pytają o własną przyszłość. Mogą nadal wykonywać obowiązki, a jednocześnie coraz mniej ufać temu, jak decyzje są podejmowane i wyjaśniane.

Często pojawia się też cichy dylemat: „Czy wolno mi cieszyć się, że zostałem?”. Ulga może mieszać się z poczuciem winy wobec tych, którzy odeszli. Obie emocje mogą istnieć obok siebie.

Motywacja zależy od poczucia sensu i wzajemności. Kiedy słowa rozmijają się z działaniami, trudniej wkładać w pracę tę samą energię. Jak pisałem wyżej, energia, która szła w zaangażowanie, zaczyna iść na ochronę nas samych. Nie nazywałbym tego brakiem zaangażowania, dopóki nie przyjrzymy się temu, co wydarzyło się w relacji między ludźmi a organizacją. Międzynarodowa Organizacja Pracy podkreśla znaczenie przejrzystej komunikacji, udziału pracowników i sprawiedliwego przebiegu restrukturyzacji dla ich zdrowia i samopoczucia.

Co musiałoby się wydarzyć, żebyś znów mógł trochę bardziej zaufać swojemu miejscu pracy? Ta odpowiedź wiele mówi o Twoich potrzebach.

Gdybym siedział po drugiej stronie stołu

Próbuję spojrzeć na tę sytuację także oczami pracodawcy. Decyzje o redukcji zatrudnienia bywają konieczne. Wynikają z sytuacji finansowej, zmian na rynku albo nowej struktury firmy. Osoby, które przekazują trudne wiadomości, również są ludźmi. Często same odczuwają napięcie, niepewność, a czasem wstyd.

Właśnie dlatego proces nie powinien opierać się wyłącznie na dobrej woli pojedynczych osób. Potrzebuje przemyślanego planu. Gdybym go projektował, zadałbym sobie kilka pytań:

    Jak długo musi trwać czas oczekiwania i czy da się go skrócić?

    Czy każda osoba odsunięta od obowiązków wie, co już ustalono, kiedy dostanie kolejną informację i do kogo może zadzwonić?

    Czy osoby prowadzące rozmowy są przygotowane do rozpoznawania sygnałów kryzysu i wiedzą, co wtedy zrobić?

    Czy wsparcie psychologiczne jest dostępne naprawdę, a nie tylko na papierze?

    Czy pamiętamy o tych, którzy zostają? Czy ktoś z nimi porozmawia i odpowie na ich pytania?

Każde z tych pytań przywraca ludziom któryś z filarów poczucia bezpieczeństwa: przewidywalność, wpływ, oparcie lub spójność.

Nie można z góry wskazać jednej przyczyny czyjegoś cierpienia ani przesądzać odpowiedzialności prawnej za hipotetyczne zdarzenie. Pytanie o to, co by było, gdyby ktoś w czasie oczekiwania znalazł się w poważnym kryzysie, nie jest jednak teoretyczne. Jeżeli ktoś mówi, że może zrobić sobie krzywdę, nie wolno odkładać tego do kolejnego etapu procedury kadrowej. Do dnia rozwiązania umowy ta osoba nadal jest pracownikiem. Odsunięcie od obowiązków nie powinno oznaczać zerwania kontaktu. Rozmowa z psychologiem nie zastąpi działań pracodawcy.

Sposób przekazywania decyzji, długość oczekiwania i reakcja na potrzeby ludzi to konkretne wybory organizacji. Właśnie w nich widać, czy deklarowana troska o pracowników znajduje potwierdzenie w działaniu.

Gdybyś to Ty projektował ten proces, czego potrzebowałbyś jako osoba czekająca? Odpowiedź bywa najlepszą instrukcją dla każdej organizacji.

Co mogę zrobić Tu i Teraz?

Nie zawsze mam wpływ na to, czy jestem bezpieczny. Mogę jednak zadbać o swoje poczucie bezpieczeństwa, krok po kroku odbudowując jego filary. Niezależnie od tego, czy czekasz na decyzję, czy zostałeś w zespole, możesz zatrzymać się przy czterech zdaniach. Zapisz tylko tyle, ile jest dziś możliwe:

    Wiem na pewno, że… Oddziel otrzymane informacje od pogłosek.

    Obawiam się, że… Nazwij przewidywanie, które najczęściej wraca. Oceń siłę niepokoju w skali od 0 do 100.

    Potrzebuję wyjaśnienia w sprawie… Sformułuj jedno konkretne pytanie do pracodawcy lub przedstawiciela pracowników.

    Mogę dziś zwrócić się do… Wskaż osobę, z którą porozmawiasz o tym, co przeżywasz.

Do tego kilka małych kroków na najbliższe dni:

    Zachowaj rytm dnia (przewidywalność). Wstawaj o podobnej porze, jedz posiłki, wyjdź choćby na krótki spacer.

    Wyznacz czas na sprawy zawodowe (wpływ). Poświęć godzinę dziennie na pytania, dokumenty i oferty. Poza nią pozwól sobie na coś innego.

    Nie zostawaj z tym sam (oparcie). Wstyd słabnie, gdy zostaje wypowiedziany na głos.

    Zauważ swoje zasoby (poczucie własnej wartości). Zapisz trzy rzeczy, które umiesz i które ktoś w Tobie docenił. Decyzja organizacji Ci ich nie odbiera.

    Zrób jedną rzecz, która daje sens. W CBT nazywamy to aktywacją behawioralną. Działanie często przychodzi przed motywacją, a nie po niej.

    Uspokój ciało. Kilka spokojnych oddechów z wydłużonym wydechem sygnalizuje organizmowi, że alarm może na chwilę ucichnąć.

    Odłóż nocne analizy. Zapisz myśl na kartce i powiedz sobie: „Wrócę do tego jutro o dziesiątej”.

Jeśli napięcie utrzymuje się, utrudnia sen, relacje lub codzienne obowiązki, warto porozmawiać z psychologiem, psychoterapeutą albo lekarzem. Pomocy można szukać również wcześniej.

O tym, jak odróżniać przygotowanie od zamartwiania się w obliczu niepewności zawodowej, pisałem w artykule „Lęk przed zmianą. Kiedy nie wiem, co będzie dalej”. O poczuciu bezpieczeństwa dzieci i dorosłych w szkole napiszę natomiast w kolejnym artykule „Kiedy szkoła przestaje dawać poczucie bezpieczeństwa. O lęku, rozmowie z dzieckiem i wspólnocie”.

Przede wszystkim człowiek

Mogę opisać ten proces językiem psychologii, z perspektywy pracownika i z próbą zrozumienia pracodawcy. Na końcu zostaje jednak coś prostszego: po obu stronach stołu siedzą ludzie. Mają rachunki, rodziny, lęki i nadzieje. I każdy z nich potrzebuje tego samego: odrobiny przewidywalności, wpływu, oparcia i szacunku.

Zaufanie nie wraca dzięki jednemu komunikatowi. Wraca, gdy słowa i działania znów zaczynają się zgadzać. Gdy ktoś odbiera telefon. Gdy człowiek nie zostaje sam w czasie oczekiwania.

Moje poczucie bezpieczeństwa też nie wróciło od razu. Uczę się je odbudowywać małymi krokami, tak jak zachęcam do tego innych. Nie dlatego, że sytuacja była łatwa, ale dlatego, że nie muszę przechodzić przez nią samotnie. Grunt pod nogami rzadko pojawia się nagle. Częściej odnajdujemy go krok po kroku.

Może więc na koniec jeszcze jedno pytanie: jaki jeden mały krok możesz zrobić dziś dla swojego poczucia bezpieczeństwa?

Jeśli chcesz spokojnie przyjrzeć się temu, jak ta sytuacja wpływa na Twoje życie, możesz wybrać termin konsultacji psychologicznej. Nie potrzebujesz gotowej diagnozy ani uporządkowanej opowieści. Możemy zacząć od tego, co jest dla Ciebie ważne teraz.

Wybierz termin konsultacji →

✒ Autor: Cezary Milewski
mgr psycholog | Ekspert procesu zmian
Nowy Początek – Akademia Zmiany

Źródła dla zainteresowanych:

* (Część z linkowanych stron może być w języku angielskim – w razie potrzeby polecam włączyć w przeglądarce wbudowaną opcję tłumaczenia stron).

Artykuł i ćwiczenia mają charakter psychoedukacyjny. Nie zastępują indywidualnej konsultacji, diagnozy, psychoterapii ani leczenia. Opis procesu nie stanowi oceny prawnej konkretnej sprawy.

© 2026 Cezary Milewski | Nowy Początek – Akademia Zmiany. Wszelkie prawa zastrzeżone.

793 77 77 57